Fred Weasley inna historia
sobota, 15 października 2011
środa, 31 sierpnia 2011
Koniec roku szkolnego
Dni mijały beztrosko. Wszyscy już wiedzieli, że Allisyn Stone i Fred Weasley są parą. Tuż przed zakończeniem roku szkolnego miał się odbyć wypad do Hogsmead. Wszyscy byli ucieszeni perspektywą świętowania zakończenia roku szkolnego z dala od murów szkoły. Gdy nadszedł upragniony wypad wszyscy uczniowie od trzeciej klasy wzwyż wylegli do miasta. Fred i Allisyn szli za rękę jak zawsze, towarzyszyli im George z Cho i Lee z Macy. Fred miał nadzieję, że ten wypad skończy się dobrze. Nie chciałby żeby ktoś z nich się pokłócił zwłaszcza, że już następnego dnia będą wracać do domu. Gdy tylko doszli do miasteczka poszli do trzech mioteł i znaleźli sobie miejsce na zewnątrz. Siedzieli i rozmawiali aż nagle podjęto temat, który całą szóstkę interesował:
- Już jutro do domu- powiedział George.
Pary prawie niezauważalnie przytuliły się do siebie jeszcze bardziej. Wszyscy cieszyli się z perspektywy całych dwóch miesięcy wolnych od nauki, ale z drugiej strony bali się o swoje związki. Wiedzieli, że dużo par rozpada się właśnie z powodu letniej rozłąki.
- Niestety- wyszeptała Cho.
- Cóż trzeba się z tym pogodzić, taka kolej rzeczy- powiedziała Allisyn.
- Ale mimo wszystko szkoda, że teraz kiedy jest tak dobrze nam wszystkim- stwierdził Lee.
- No właśnie to takie beznadziejne- dodał, Fred.
- Dlatego powinniśmy się cieszyć tym czasem jaki nam pozostał- zauważyła Allisyn.
- Cieszę się, ale jednocześnie smucę- zdradził Fred.
- To się nie smuć tylko ciesz.
Po tych słowach pocałowała go delikatnie. Długo jeszcze rozmawiali starając się nie myśleć o kończącym się dniu. Gdy zaczęło się ściemniać wracali do zamku. George z Cho i Lee z Macy z przodu, a Fred z Allisyn z tyłu starając się wykorzystać ostatnie chwile spędzane razem. W końcu Fred zadał Allisyn pytanie, które go męczyło od kilku dni:
- Jakie masz plany na wakacje?
- Pojadę zapewne na jakiś obóz, a czemu pytasz?
- Tak sobie.
- A ty?
- Raczej będę cały czas w domu. Zobaczymy się przez wakacje?
- No pewnie.
Wyraźnie mu ulżyło.
- To dobrze. A z kim jedziesz na ten obóz?
- Z różnymi ludźmi ze szkoły i nie tylko.
- A jedzie ktoś, kogo znam?
- Tak, Jared Chang między innymi.
- Aha.
Ta odpowiedź go zaniepokoiła. Odkąd Jared przestał umawiać się z Natalie jeszcze bardziej wczuwa się w rolę typowego podrywacza niż wcześniej, ale ufał Allisyn i postanowił, że nie będzie się o to niepokoił. Następnego dnia wszyscy uczniowie byli już spakowani i zaraz po mowie pożegnalnej wygłoszonej przez Dumbledore’a wsiedli do pociągu. Jak zawsze wszyscy szukali wolnych przedziałów. Fredowi udało się siedzieć w jednym z Allisyn. Gdy dojechali na miejsce pocałowali się długo i bardzo czule. Potem nie było już na to czasu. Wszyscy przeciskali się przez tłum starając się odnaleźć krewnych. Za nim Fred się zorientował Allisyn już szła ku barierce przenoszącej ją na dworzec King’s Cross. Miał nadzieję, że ich związek przetrwa wakacje.
wtorek, 30 sierpnia 2011
Wyznanie
Po tym zdarzeniu Fred szybko rozprawił się z Ramoną. Powiedział jej, co o niej myśli i żeby dała mu spokój. Chyba zadziałało, nie utrudniała mu jak na razie życia. Jednak Fred nie miał jak porozmawiać z Allisyn gdyż ta cały czas siedziała w dormitorium chcąc uniknąć spotkania z nim. Dopiero w połowie kwietnia wszystko się wyjaśniło.
- Allisyn, czemu mnie unikasz?
- Nie unikam cię.
- W takim razie, co to wszystko znaczy? Od rana do nocy siedzisz w dormitorium.
- Ok, przyznaję się. Unikałam cię. To było głupie wiem. Przepraszam.
- Nie masz za co mnie przepraszać. Chciałbym żebyś wiedziała, że…
- Że nie jesteś z Ramoną. Tak, wiem.
- Skąd?
- Jej koleżanki powiedziały mi następnego dnia jak było naprawdę.
- To, dlaczego unikałaś mnie tak długo?
- Bo się bałam, że uznasz, że wyobrażałam sobie nie wiadomo co skoro tak wtedy zareagowałam.
- Naprawdę?
- Tak.
- Nigdy bym tak nie pomyślał.
- Dobrze wiedzieć.
- To zgoda?
- Zgoda.
Uśmiechnęli się z uczuciem, po czym uściskali. Stali tak może z kilka minut. Chcieli tym uściskiem nadrobić ten cały czas, kiedy ze sobą nie rozmawiali. W końcu oderwali się od siebie. Znowu zaczęli ze sobą swobodnie rozmawiać. Po tej rozmowie Fred obiecał sobie, że nie dopuści więcej do tego żeby ze sobą nie rozmawiali tak długo. Nie dopuści do tego żeby Allisyn była przez niego nieszczęśliwa. Wiedział, że nie może dłużej zwlekać z wyznaniem swych uczuć.
18. Relacje między Fredem i Allisyn nie były już zakłócane przez głupoty. Codziennie się teraz spotykali zwłaszcza, że zbliżał się koniec roku szkolnego. Fred postanowił, że tym razem wyzna, Allisyn co do niej czuje. Mieli się spotkać o siódmej wieczorem na błoniach. Czekał na nią. Zobaczył, że się zbliża. Przywitali się jak zawsze przytulając się do siebie. Rozmawiali godzinę. Fred stwierdził, że teraz albo nigdy.
- Allisyn…chciałbym ci coś powiedzieć.
- A o co chodzi?
- O nas.
- To znaczy?
Siedzieli na trawie trzymając się za ręce. Allisyn dodała mu odwagi swoim promiennym uśmiechem.
- Pamiętasz ten bal?
- Tak. A czemu?
- Bo wtedy nie chciałem żeby to się tak skończyło.
Dziewczynie zaczęło szybciej bić serce. Fred kontynuował:
- Chciałbym, żebyś wiedziała, że zależy mi na tobie. Chciałbym z tobą być.
- Mi też na tobie zależy i też bym chciała z tobą być.
Nic więcej nie musieli mówić. Fred objął ją w tali, a ona delikatnie dotykała jego szyi. Fred zaczął ją całować. Allisyn z łatwością poddała się tej przyjemności.
Pogodzeni na zawsze
Po tym zdarzeniu Fred szybko rozprawił się z Ramoną. Powiedział jej, co o niej myśli i żeby dała mu spokój. Chyba zadziałało, nie utrudniała mu jak na razie życia. Jednak Fred nie miał jak porozmawiać z Allisyn gdyż ta cały czas siedziała w dormitorium chcąc uniknąć spotkania z nim. Dopiero w połowie kwietnia wszystko się wyjaśniło.
- Allisyn, czemu mnie unikasz?
- Nie unikam cię.
- W takim razie, co to wszystko znaczy? Od rana do nocy siedzisz w dormitorium.
- Ok, przyznaję się. Unikałam cię. To było głupie wiem. Przepraszam.
- Nie masz za co mnie przepraszać. Chciałbym żebyś wiedziała, że…
- Że nie jesteś z Ramoną. Tak, wiem.
- Skąd?
- Jej koleżanki powiedziały mi następnego dnia jak było naprawdę.
- To, dlaczego unikałaś mnie tak długo?
- Bo się bałam, że uznasz, że wyobrażałam sobie nie wiadomo co skoro tak wtedy zareagowałam.
- Naprawdę?
- Tak.
- Nigdy bym tak nie pomyślał.
- Dobrze wiedzieć.
- To zgoda?
- Zgoda.
Uśmiechnęli się z uczuciem, po czym uściskali. Stali tak może z kilka minut. Chcieli tym uściskiem nadrobić ten cały czas, kiedy ze sobą nie rozmawiali. W końcu oderwali się od siebie. Znowu zaczęli ze sobą swobodnie rozmawiać. Po tej rozmowie Fred obiecał sobie, że nie dopuści więcej do tego żeby ze sobą nie rozmawiali tak długo. Nie dopuści do tego żeby Allisyn była przez niego nieszczęśliwa. Wiedział, że nie może dłużej zwlekać z wyznaniem swych uczuć.
Komplikacje
Przez cały miesiąc nic się nie działo. Było spokojnie. George i Cho od czasu do czasu się kłócili, ale szybko godzili, Lee nadal ukrywał się przed Susan, a między Fredem i Allisyn układało się tak dobrze jak nigdy. Wszystko było na dobrej drodze. Aż do czasu. To było w pierwszym tygodniu marca. Fred umówił się z Allisyn na korytarzu na piątym piętrze. Miał zamiar powiedzieć jej, co do niej czuje. Nagle usłyszał kroki. Obrócił się w tym kierunku, w, którym je słyszał. Rozczarował się. To nie Allisyn ku niemu szła tylko...Ramona. Od chłopaków się dowiedział, że od walentynek ona się w nim kocha. Była bardzo zła, gdy między nim, a Allisyn relacje się znacznie ociepliły. Teraz szła do niego pewnym krokiem. Chłopak wyczuwał kłopoty z daleka, ale wiedział, że musi raz a dobrze powiedzieć jej żeby nie robiła sobie nadziei. Niestety nie zdążył nic powiedzieć gdyż dziewczyna skutecznie go uciszyła. Gdy tylko znalazła się blisko niego zaczęła go całować. Próbował ją odepchnąć, ale dziewczyna była silniejsza niż wyglądała. Uwiesiła się na nim. Nie mógł jej od siebie oderwać inaczej niż przy użyciu siły, ale wiedział, że nie mógł tego zrobić gdyż od razu pobiegłaby do dyrektora. W końcu skończyła i powiedziała:
- Witaj kochanie.
Po czym przytuliła go. Chłopak był w takim szoku, że nie zdążył nawet zareagować. Nie wiedział czemu Ramona się tak zachowuje. Już po kilku sekundach doszło do niego, o co w tym chodziło. To było zwykłe przedstawienie, które miała zobaczyć Allisyn. Stała tam zdezorientowana, nawet z daleka było widać, że cierpi. Ramona uśmiechnęła się do niej złośliwie i powiedziała:
- Widzisz. Mówiłam ci, że jesteśmy razem. Nie masz tu, czego szukać!
Allisyn spojrzała na Freda i powiedziała drżącym głosem:
- To po to kazałeś mi tu przyjść? Chciałeś mi pokazać, że się z kimś spotykasz?
I poszła sobie. Ramona rzuciła tylko do Freda:
- Skoro nie możesz być mój nie będziesz także i jej.
Fred znienawidził w tej chwili Ramone. Szukał Allisyn wszędzie. W końcu spotkał ją w pustej klasie. Siedziała na biurku. Podszedł do niej ostrożnie.
- Allisyn…- zaczął.- To nie było to, co wyglądało.
Położył jej rękę na ramieniu. Gdy tylko to zrobił dziewczyna szybko wstała i skierowała się ku wyjściu.
- A niby, co to było?
- Sam nie wiem.
- Wiesz, co nie mam siły z tobą rozmawiać, nie teraz.
- Przepraszam…
- Niby, za co? Jesteśmy przyjaciółmi. Masz prawo spotykać się, z kim chcesz.
Po tych słowach wyszła zostawiając, Freda samego.
Powrót do zamku
Allisyn stała przed nim uśmiechając się lekko. Gdy tylko ją ujrzał rozpromienił się. Chciał ją przytulić, ale nie mógł. Była przecież z Cedrickiem. Odezwała się. Gdy tylko usłyszał jej głos serce zaczęło mu bić szybciej.
- Hej. Co tak siedzisz sam? Żadna dziewczyna nie była chętna żeby się z tobą umówić?- zażartowała.
Fred wzruszył ramionami.
- Może i były, ale nie interesują mnie takie jak one.
- A jakie cię interesują?
- Normalne.
- Ale dużo to mówi- znowu zaczęła żartować.
- Dość już o mnie. Jak tam randka?
- Cóż dała mi wiele do myślenia.
- To znaczy?
- Nie jestem już z Cedrickiem. Teraz wiem czemu Angelina się z nim nie umówiła. Kto by chciał być z kimś kto jest zakochany w sobie.
- I wcześniej tego nie zauważyłaś?
- Nie spotykaliśmy się. Chodziliśmy ze sobą, ale pisaliśmy tylko liściki, które jak się okazało pisał Jeffrey.
- Żartujesz?
- Nie.
- Co za dupek. Jak on mógł cię tak traktować.
- Widocznie mógł. To już przeszłość. Nie mogę umawiać się z kimś tylko, dlatego żeby zapomnieć.
- O czym chcesz zapomnieć?
- Nieważne. Po prostu się nie da.
- Tak, wiem coś o tym.
Nic więcej nie musieli mówić na ten temat. Od tej chwili napięcie między nimi minęło, znowu czuli się swobodnie. Postanowili wrócić do zamku. Po drodze rozmawiali na różne tematy. Po przejściu paru metrów nie świadomie chwycili się za ręce.
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Walentynki
Przyjaźń Allisyn i Freda nadal trwała mimo pamiętnego balu. Ciągle coś do siebie czuli, ale żadne z nich się z tym nie ujawniało. Bali się swojej reakcji nawzajem. Pod koniec stycznia Fred czuł się jeszcze gorzej niż podczas ich pierwszej rozmowy po balu. Spowodował to fakt, że Allisyn zaczęła spotykać się z Cedrickiem Diggory’m. Fred bardzo cierpiał z tego powodu jednak nie chcąc stracić Allisyn udawał, że się cieszy. Allisyn natomiast dzięki temu zyskała kolejny powód by móc twierdzić, że Fred traktuje ją tylko jak przyjaciółkę. Ona sama zaczęła spotykać się z Cedrickiem po to by o nim zapomnieć. Oboje popełnili głupstwo. Zbliżał się luty, a wraz z nim walentynki. Z tej okazji miał być kolejny wypad do Hogsmead właśnie w święto zakochanych. Do 14 zostało już kilka dni i większość osób już się z kimś umówiła. Ku wielkiej uldze Freda spora ilość uczniów wybiera się z przyjaciółmi. Tak też zrobił Fred, postanowił, że wybierze się tam wraz z Jardem i Lee. Ani jednemu z nich nie poszczęściło się w sprawach sercowych jak na razie. Lee nie miał zbytnio czasu na flirt gdyż cały czas poświęcał na chowanie się przed, Susan, która wyraźnie go sobie upatrzyła. Jared natomiast zerwał ze swoją dziewczyną Natalie na kilka dni przed Walentynami i teraz również został sam. Tak, więc cała trójka postanowiła iść razem. Było bardzo wesoło. W drodze do Hogsmead śmiali się i rozmawiali. Jared doszedł do wniosku, że w walentynki lepiej być samemu gdyż jak twierdził nie musiał wydawać pieniędzy na zakup prezentu dla dziewczyny. Lee miał odmienne zdanie i resztę drogi spierali się ze sobą, kto ma rację. Gdy dotarli do miasteczka postanowili pójść do trzech mioteł na piwo kremowe. Siedzieli tam dobre parę godzin. Nagle do ich stolika dosiadły się trzy krukonki: Ramona, Elle i Macy. W trakcie rozmowy dowiedzieli się parę rzeczy na ich temat: Ramona była w ich wieku, a Elle i Macy rok młodsze. Jared i Lee byli bardzo zainteresowani rozmową z dziewczynami, ale Fred szczerze mówiąc się nudził. Postanowił się ulotnić zwłaszcza, że wyraźnie wpadł Ramonie w oko. Była ładna, ale nie obchodziło go to zbytnio. Nie sięgała Allisyn nawet do pięt. Nie tylko pod względem wyglądu, ale także charakteru. Wstał prędko i się pożegnał mówiąc, że idzie obejrzeć, co jest w sklepach. Tak naprawdę poszedł w stronę lasu mieszczącego się niedaleko wrzeszczącej chaty. Usiadł na kamieniu i zamknął oczy. Myślał o Allisyn. O tym, że chciałby jej powiedzieć, co czuje, ale nie chciał jej mieszać w głowie. Zwłaszcza, że zaczęła się z kimś spotykać. Nagle usłyszał kroki. Otworzył oczy. Nie mógł uwierzyć kto przed nim stoi.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)