niedziela, 28 sierpnia 2011

Bal się zbliża

11. Przez następny tydzień Fredowi towarzyszyły wodzące za nim spojrzenia. Powód był jeden: on i Allisyn. Wszyscy w szkole, a w każdym razie na pewno wszyscy gryfoni byli niezwykle tym poruszeni gdyż Allisyn odmówiła już wcześniej kilku niezłym partią. Chłopak nie przejmował się tym i tak miał się lepiej niż Angelina i jej dwie przyjaciółki. Odkąd dowiedziano się, że Cedrick Diggory ją zaprosił inne dziewczyny rzucały jej nienawistne spojrzenia, na dodatek nie ze swojej winy sprowadziła ten los na Alicję i Katie gdyż Cedrick namówił swoich dwóch przyjaciół by je zaprosili. Tak więc nie zostało mu nic innego jak pocieszać się tą myślą, że nie wywołał aż takiego poruszenia. Chodził bardzo zadowolony, Lee i George dostrzegli błyskawicznie jego zmianę nastroju, ale podejrzewali, że to tylko z tego powodu, że nie musi się martwić, że pójdzie sam. Prawda była inna. Chodził taki wesoły gdyż często prowadził długie rozmowy z Allisyn. Zupełnie się jej nie krępował. Był przy niej taki rozluźniony i swobodny. Tak, więc czas mijał mu bardzo szybko. Jedynym jego zmartwieniem była teraz szkoła gdyż przez natłok myśli zaniedbał bardziej niż zwykle stertę zadań domowych czekających w jego dormitorium. Nie przejmował się tym bardzo, bo wiedział, że wkrótce rozpocznie się przerwa świąteczna i będzie dostatecznie dużo czasu by nadrobić poważne zaległości. Ale nie teraz. Teraz był zbyt zajęty. Wszyscy uczniowie pomagali w tym roku przy dekorowaniu szkoły gdyż większość nauczycieli była zajęta dekorowaniem Wielkiej Sali na nadchodzący bal. Zostało im już nie wiele czasu. Bal miał się odbyć już jutro.

1 komentarz: