Choć minęło parę dni rana po rozstaniu z Hermioną ciągle była świeża. Jego przyjaciele myśleli, że mu przejdzie, gdy tylko zobaczy ładną dziewczyną, mylili się. Fred nie potrafił zapomnieć. Mimo tego, że było mu ciężko nie miał wątpliwości, że podjął dobrą decyzję. Było mu to potrzebne by przejrzeć na oczy. Hermiona mimo zapewnieniom, że nie jest w stanie o nim zapomnieć już następnego dnia całowała się z Ronem przy klasie obrony przed czarną magią i chodziła dumna jak paw, bo została oficjalnie jego dziewczyną. Na szczęście Freda w ogóle to nie obeszło, uśmiechał się tylko na myśl o tym, jak bardzo Hemi jest wredna. Choć sprawiało mu to ból miał to gdzieś. Liczyło się tylko to, że wreszcie czuł się wolny. Jedynym jego zmartwieniem był bal bożonarodzeniowy. Nie mógł wrócić na święta do domu, bo za nim przejrzał Hemi wpisał się na listę uczniów, która zostaje w Hogwarcie. W jego ślady poszło większość uczniów, nikt nie chciał przegapić balu. Niestety chłopak najchętniej zostałby w swoim dormitorium. Spytał profesor McGonagall czy jest taka możliwość, ale to odpowiedziała mu, że wszyscy uczniowie mają obowiązek się stawić z partnerem i nie przyjmuje żadnych wymówek. Chcąc nie chcąc będzie musiał iść. Był na siebie wściekły, że się w to wpakował. Teraz pozostawało mu już tylko znaleźć partnerkę. Wiedział, że musi się pospieszyć za nim wszystkie dziewczyny zostaną zajęte. Obiecał sobie, że zacznie szukać towarzyszki na bal od następnego dnia.
Świetny rozdział... ^^ Mam nadzieję, że znajdzie on sobie dużo lepszą towarzyszkę ;)
OdpowiedzUsuń