Idąc korytarzem dyskretnie przyglądał się dziewczynom. Mimo tego, że nie obchodził go zbytnio bal chciał mieć partnerkę, która by mu się w jakiś szczególny sposób spodobała. Przez cały dzień chodził po korytarzach i szukał, szukał bez skutku. Nie natrafił na żadną odpowiednią dziewczynę.
„Może jestem zbyt płytki.- pomyślał Fred. Jednak szybko odgonił tą myśl od siebie. „Przecież każdy ma prawo pójść z kimś, kto mu się podoba”- pomyślał po raz kolejny. Jego poszukiwania nie opłaciły się, żadna dziewczyna nie przykuła jego uwagi. W drodze powrotnej do pokoju wspólnego spotkał Jareda.
- Hej Fred.
- Cześć Jared.
- Jak tam.
- Nie najlepiej- przyznał Fred.
- Czemu?
- Szukam partnerki na bal.
- Ty też?
- To ty jeszcze nikogo nie zaprosiłeś? Ty? Kapitan drużyny quiddicha krukonów?
- Prawdę mówiąc jeszcze nie. Za to Cho wyraźnie nie ma z tym problemów- mruknął.
- Tak, słyszałem, że zaprosił ją George.
- Dlatego właśnie jeszcze na niego nie najechałem. Gdybyśmy się dobrze nie znali pewnie zamieniłbym go w ropuchę czy coś.
Fred uśmiechnął się w myślach. Obiecał sobie, że powie Lee, że Allisyn wygrała. „Tak Allisyn. Ta dziewczyna bez dwóch zdań coś w sobie ma. Ta jej nieprzewidywalność, wrodzony urok…”- myślał Fred.
Z rozmyślań wyrwał go Jared.
- W każdym razie jakoś nie wiem kogo zaprosić- ciągnął.
- Znam to.
- Myślałem o Alicji Spinnet, ale zaprosił ją Garret z Hufflepuff’u.
- Ciekawe, myślałem, że się nie znoszą.
- Widocznie Diggory wpadł na „genialny” pomysł żeby jego kolega i koleżanka jego partnerki bawili się razem.
- To całkiem prawdopodobne. Myślisz, że Katie Bell też zaprosi nagle jakiś puchon?
- Z pewnością. Na twoim miejscu zaprosiłbym ją.
- Chyba tak zrobię. A ty zaproś Natalie, ze swojej drużyny.
- Też fakt. Dzięki za pomysł, że też sam na to nie wpadłem.
- To ja lecę.
- Ok, pa.
Fred nie bardzo chciał zaprosić Katie, była jego koleżanką z drużyny i nie chciał żeby doszukała się w jego zaproszeniu czegoś więcej. W pokoju wspólnym nie było tłumu wieć bez problemu dostrzegł Katie.
- Hej Katie!- zawołał.
Dziewczyna obróciła się w jego kierunku i podeszła.
- O co chodzi?
- Masz z kim iść na bal?
Swoim wzrokiem wyrażał nadzieję, że już ją ktoś zaprosił. Katie zrozumiała.
- Tak mam.
- A z kim idziesz?- spytał Fred z wyraźną ulgą.
- Z Jeffrey’em. Wiesz, to ten kumpel od Cedricka Diggory’ego. Dopadł mnie dziś w bibliotece.
- Aha, no nic. To pa.
Chłopak ucieszył się, że nie musi iść z Katie, ale z drugiej strony żałował, że nie ma już tego z głowy.
„No nic. Trzeba będzie szukać dalej”- pomyślał
Znajdzie, znajdzie... ^^ Świetnie piszesz, zazdroszczę talentu ^^
OdpowiedzUsuń