Następnego poranka Fred obudził się nieco później niż zwykle. Przez całą noc męczyły go koszmary w, których słyszał jak echo głośny płacz Cho. Usiłował ją znaleźć i jakoś pocieszyć, ale gdy tylko dobiegł na miejscu Cho pojawiała się Hermiona, która ciągle powtarzała: „Nie chciałam żeby to tak wyszło. Nie chciałam nikogo ranić.”, a potem głośno wołała na przemian Rona i Freda nie zauważając, że ten drugi klęczy obok niej. Po chwili chłopak zobaczył, że stoi nad nim Dumbledore i patrzy na niego karcącym wzrokiem. I w tym momencie sen się kończył. Fred nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Po dłuższych rozmyślaniach stwierdził, że to chyba był zwykły głupi sen spowodowany zmęczeniem po intensywnym treningu. Wyskoczył z łóżka i poszedł wykonać poranną toaletę. Po kilku godzinach siedzenia w pokoju z Georgem i wymyślaniu różnych śmiesznych gadżetów stwierdził, że czas zejść na dół. W pokoju wspólnym panował hałas jak zawsze.
- Ej Fred! Georgie! Chodźcie tu!
To ich kumpel Lee Jordan wołał ich do stolika przy którym popijał piwo kremowe. Bliźniacy bez chwili wahania przysiedli się. Fred usiadł w miękkim fotelu na, którym zresztą zawsze siadał. Georgie oparł się o ramię fotela i siedział na ziemi. Większość południa śmiali się i wesoło gadali na różne tematy.
- Idę na błonia. Idziecie ze mną?- spytał Fred.
- Nie dzięki, stary. Wolimy posiedzieć w ciepłym pokoju wspólnym.
- Ok.
Idąc korytarzem spotkał Hermionę. Uśmiechnął się do niej.
- Hej Hemi. Gdzie idziesz?
- Oh hej Fred. Przed siebie, a ty?
- Na błonia. Chcesz iść ze mną?
- Chętnie.
Dziewczyna opanowała emocje jakie przeżywała w tej chwili. Był dla niej zbyt ważny, więc nie chciała zacząć skakać z radości wokół niego. Poszli więc w milczeniu. Doszli do wielkiego drzewa mieszczącego się bardzo blisko jeziora. Usiedli pod nim. Fred nie przyznawał się do tego, ale lubiał przebywać z Hermioną.
- O czym myślisz?- spytał dziewczynę.
- O tym, że jest mi dobrze.
- Tak ogólnie? Czy teraz?
- Teraz i ogólnie.
Freda to ucieszyło.
- A ty, o czym myślisz?
- O tym samym i o tym, że chciałbym żeby ta chwila trwała wieki.
- Tak, to by było piękne. Szkoda, że to nierealne- dodała ze smutkiem.
- Właśnie. Dlatego staram się nigdy niczego nie żałować i jak najlepiej wykorzystywać czas.
- Też tak uważam. Zwłaszcza jeśli chodzi o relacje z drugą osobą.
- Masz coś konkretnego na myśli?
- Być może, ale nie jestem pewna czy powinnam się z tym zdradzać.
- Możesz mi zaufać.
- Kiedyś się dowiesz. Mam nadzieję.
- Nie lepiej by było gdybym się dowiedział teraz?
- Sama nie wiem.
- Ale ja wiem…Hermiono- dodał patrząc jej głęboko w oczy wymawiając jej imię z wielką czułością.- Co ci szkodzi w najgorszym wypadku może mi to dać wiele do myślenia.
- Cóż…- zawahała się.
- Proszę.
- No dobra. Czy jestem dla ciebie kimś ważnym?
- Tak- była to prawda, Hermiona zawsze była kimś ważnym w jego życiu, ale nie chciał się z tym zdradzać. Dziewczyna musiała wyczuć, że mówi prawdę bo po chwili uśmiechnęła się i powiedziała:
- Ty dla mnie też. Teraz chyba wiesz czego nie chciałabym żałować.
- Wiem.
Pochylił się lekko by złożyć na jej ustach delikatny pocałunek. Był wtedy bardzo podekscytowany i szczęśliwy, tak samo jak ona.
Ale romantyzm ^^ Świetne, oby tak dalej... ;)
OdpowiedzUsuń