Następnego ranka Fred bardzo niechętnie wywlókł się z łóżka. Powodem ku temu była złożona wczoraj samemu sobie obietnica. Chcąc nie chcąc i tak musiał się za to zabrać. Postanowił, że wypyta najpierw swoich najbliższych znajomych o to, kto już jest zajęty. Miał szczęście. W pokoju wspólnym siedział już George i Lee.
- Cześć chłopaki.
- Lee, zobacz kto wreszcie wstał.
- Bardzo śmieszne. Położyłem się wczoraj późno spać.
- Niech ci będzie. Siadaj.
Chłopak posłusznie usiadł w „swoim” fotelu. Woląc mieć już to z głowy postanowił przejść od razu do rzeczy.
- Robią akcje z tego balu, nie ma co.
- No właśnie. Najgorsze są te głupie szaty wyjściowe. Będziemy wyglądać jak kretyni- denerwował się Lee.
- Wiecie mi to jakoś obojętne- stwierdził George.
- Naprawdę? Ciekaw jestem z jakiego powodu- zainteresował się Lee.
George wzruszył ramionami. Tak jak się Fred spodziewał dyskusja na temat szat wyjściowych i innych tego typu sprawach potrwała dosyć długo, ale czekał cierpliwie, wtrącając co jakiś czas swój komentarz. W końcu chłopcy skończyli. Fred ponownie zaczął kierować rozmowę na ważny dla niego temat.
- Ciekawe, kto już zaszalał i kogoś zaprosił?
- Z tego co wiem, Angelina Johnson idzie z Cedrickiem Diggory’m. Wszystkie dziewczyny ponoć jej zazdroszczą.
- Lee moje kondolencje. Ktoś wyrwał twoją wymarzoną dziewczynę- zażartował Fred.
- Hahaha bardzo śmieszne. Ale i tak mam już z kim iść.
- A kogo zaprosiłeś.
- Wiesz…- zaczął Lee.
Przerwał mu George.
- On jej nie zaprosił.
- Nie?
- Wiesz to ona zaprosiła jego.
Lee poczerwieniał.
- Lee, kto cię zaprosił?
- Susan Bones.
- Ta puchonka?
- Tak.
- A ty George? Zdobyłeś już czyjeś serce?
- Tak.
- Kto cię zaprosił?
- Sam ją zaprosiłem- zaczął się bronić.
- Mniejsza o to, która to?
- Cho Chang.
- Brawo. Udało ci się wyrwać naprawdę niezłą sztukę.
- Może i tak, ale Jared mnie zabije.
- Niby czemu? Przecież z kimś musiała iść.
- No tak, ale wiesz jaki on jest. Wkurza się gdy do jego siostry zbliża się jakiś chłopak bliżej niż na odległość metra.
- Powinien dorosnąć. Ciekaw jestem co zrobi gdy Cho znajdzie sobie jakiegoś chłopaka.
- Ja też. Pewnie złamie mu parę kończyn, ale pani Pomfrey je poskłada.
- Stawiam siedem galeonów, że zdeformuje mu nos- powiedział Lee.
- A ja 4 galeony, że użyje na nim jakiś wymyślnych tortur- powiedział George.
- To ja 5 galeonów, że trafi go parę nieprzyjemnych zaklęć- dodał Fred.
- A ja wam powiem, że pewnie zamieni tego biedaka w ropuchę- odezwał się jakiś delikatny, kobiecy głos za nimi.
Cała trójka obróciła się w kierunku, w, którym słyszeli owy głos. Okazało się, że to Allisyn Stone. Dziewczyna dwa lata od nich młodsza.
- Stoi- zawołał Lee.
Uścisnęli sobie dłonie.
- Zobaczymy, kto wygra.
Po tych słowach obdarzyła chłopaków serdecznym uśmiechem i oddaliła się zawzięcie dyskutując o czymś z Parvati Patil.
- Ciekaw jestem czy ktoś już ją zaprosił- myślał na głos Lee.- Taka ładna dziewczyna nie powinna mieć trudności ze znalezieniem partnera.
- Lee, uważaj bo doniosę Susan o twoich głośnych myślach- zażartował Fred.
- Tak tylko się zastanawiam. Słyszałem, że ma na nią oko Jared.
- Jeśli nawet to jeszcze jej nie zaprosił. Jest zbyt pochłonięty odstraszaniem chłopaków od Cho- zaczął George.- Wiem, tyle, że za nim Diggory spytał się Angeliny, prosił Allisyn żeby poszła z nim na bal, ale mu odmówiła.
- I dobrze, po co nam jeszcze jedna wielka fanka Diggory’ego?- Spytał Lee.
Obaj bliźniacy wzruszyli ramionami.
- A kto ma jeszcze parę? – Spytał Fred.
- Pomyślmy…- zaczął George.- Lavender Brown idzie z Seamusem, a Dean Thomas zabiera ze sobą Ginny. Potter idzie z Parvati, a jej siostra z Bleisem Zabinim. Wiem jeszcze, że Neville idzie z Luną.- skończył wyliczankę.
- Aha. No nic ja lecę.
- Leć, leć. Tylko nie odleć za daleko. Pamiętaj, że żeby znaleźć partnerkę na bal nie musisz szukać daleko.
Fred uśmiechnął się do niego, po czym dodał w myślach: „Tak George zna mnie lepiej niż inni. Ciekaw tylko jestem czy ma rację”.
Chciałabym, żeby ta Allisyn była jego dziewczyną ^^ Pasują do siebie ;P
OdpowiedzUsuń