środa, 17 sierpnia 2011

Podejrzenia

5. Liście już dawno spadły. Był listopad. Fred od jakiegoś czasu się martwił. Chodziło o Hermionę i Rona. Chwilami miał wrażenie, że zachowują się jak para. Co prawda między nimi coś było, ale to już dawno skończone. Mimo wszystko niepokoiło to go i to bardzo. Postanowił porozmawiać z Hemi, gdy tylko będą sam na sam. Na szczęście umówił się z nią dziś wieczorem na błoniach. Będą mogli swobodnie pogadać. Cieszył się z tego powodu gdyż już dawno ze sobą nie rozmawiali. Gdy przyszła wyznaczona godzina był już pod „ich” drzewem i czekał. Po chwili dostrzegł zarys postaci wychodzącej z zamku. Gdy go ujrzała pomachała mu, a on odwzajemnił ten gest. Czekał aż Hermiona podejdzie.
- Cześć- przywitała się zalotnie dziewczyna, całując go przy tym w policzek.
- Hej.
- O czym chciałeś porozmawiać?
- Cóż jakby to powiedzieć…
- Tak…?
- Chciałem cię spytać czemu Ron ciągle zachowuje się tak jakby był twoim chłopakiem?- Mógł o to spytać brata, ale nigdy nie byli w specjalnie ciepłych relacjach więc wątpił, że zechciał by się przed nim zwierzać.
- Nie bądź niemądry. Ron i ja jesteśmy tylko przyjaciółmi. Jeśli on dalej traktuje mnie jak swoją dziewczynę to tylko i wyłącznie z przyzwyczajenia- dziewczyna sama nie mogła uwierzyć w to, że tak dobrze umiała kłamać.
- Skoro tak.
- Nie wierzysz mi?
- Oczywiście, że ci wierzę. Po prostu jestem trochę zazdrosny, że wolisz jego.
- Nie bądź nie mądry. Poza tym nie masz powodów do zazdrości. Wiesz przecież, że kocham tylko ciebie.
Po tych słowach pocałowała go delikatnie.
- Ok. Masz rację.
Chłopak już więcej nie wracał do tego tematu.
Minął listopad. Nadszedł grudzień, a wraz z nim śnieg. Biała warstwa pokrywała wszędzie glebę. Fred nie mógł już się spotykać z Hermioną spotykać na błoniach ze względu na zalegający na kilka metrów śnieg. Na szczęście jego koledzy nie byli tak wrażliwi na śnieg jak Hemi i często wychodzili z nim na dwór żeby porzucać się śnieżkami. Dni mijały wesoło. Pewnego dnia, gdy Fred wstał z łóżka i zszedł na dół dowiedział się, że będzie bal bożonarodzeniowy. Ucieszył się bardzo zwłaszcza, że trzeba mieć parę. Od razu pomyślał o Hemi. Postanowił ją spytać, gdy tylko ją spotka.
Chłopak nie mógł jej nigdzie znaleźć, więc postanowił poczekać z tym do wieczora. Gdy nastał wieczór pobiegł do pokoju wspólnego licząc, że zastanie tam Hermionę. Nie przeliczył się. Niestety rozmawiała z kimś…

1 komentarz:

  1. EKSTRA!!! Normalnie brak mi słów ^^ Ale podekscytowanie w tym momencie: "Niestety rozmawiała z kimś..." ;P

    OdpowiedzUsuń