wtorek, 30 sierpnia 2011

Powrót do zamku

Allisyn stała przed nim uśmiechając się lekko. Gdy tylko ją ujrzał rozpromienił się. Chciał ją przytulić, ale nie mógł. Była przecież z Cedrickiem. Odezwała się. Gdy tylko usłyszał jej głos serce zaczęło mu bić szybciej.
- Hej. Co tak siedzisz sam? Żadna dziewczyna nie była chętna żeby się z tobą umówić?- zażartowała.
Fred wzruszył ramionami.
- Może i były, ale nie interesują mnie takie jak one.
- A jakie cię interesują?
- Normalne.
- Ale dużo to mówi- znowu zaczęła żartować.
- Dość już o mnie. Jak tam randka?
- Cóż dała mi wiele do myślenia.
- To znaczy?
- Nie jestem już z Cedrickiem. Teraz wiem czemu Angelina się z nim nie umówiła. Kto by chciał być z kimś kto jest zakochany w sobie.
- I wcześniej tego nie zauważyłaś?
- Nie spotykaliśmy się. Chodziliśmy ze sobą, ale pisaliśmy tylko liściki, które jak się okazało pisał Jeffrey.
- Żartujesz?
- Nie.
- Co za dupek. Jak on mógł cię tak traktować.
- Widocznie mógł. To już przeszłość. Nie mogę umawiać się z kimś tylko, dlatego żeby zapomnieć.
- O czym chcesz zapomnieć?
- Nieważne. Po prostu się nie da.
- Tak, wiem coś o tym.
Nic więcej nie musieli mówić na ten temat. Od tej chwili napięcie między nimi minęło, znowu czuli się swobodnie. Postanowili wrócić do zamku. Po drodze rozmawiali na różne tematy. Po przejściu paru metrów nie świadomie chwycili się za ręce.

1 komentarz: