Tym kimś okazał się Ron. Chłopak podszedł bliżej by usłyszeć o czym rozmawiają i wtedy ukłuł go żal i smutek tak jak nigdy gdyż jego brat powiedział:
- To jak? Pójdziesz na ten bal ze mną- chwytając ją za ręce- proszę.
- No pewnie, że pójdę.
Uśmiechnęła się, jednak zaraz potem mina jej zrzedła. Zauważyła, że Fred wszystko usłyszał. Spojrzał na nią tylko z bólem i szybko wyszedł z pokoju wspólnego. Hermiona pobiegła za nim. Znalazła go na murku na czwartym piętrze. Był bardzo rozczarowany. Czuł jakby serce pękło mu na milion kawałeczków. Miał wrażenie, że cierpiał jakby torturowano go cruciatusem.
- Fred…
Zaczęła nieśmiało, ale chłopak jej przerwał.
-Czego ode mnie chcesz?!
-Wiem, że to mogło dziwnie wyglądać…
- Dziwnie wyglądać?!- zaśmiał się jednak nie było w tym nic wesołego.- To nie było dziwne to było normalne jak na zakochaną parę!
- Nie mów tak.
- A jak mam mówić?! A ja ci ufałem. Wierzyłem w każde twoje słowo. Ciekawe ile jeszcze kłamstw mi mówiłaś.
- Ja nigdy…
- Wiem nigdy nie traktowałaś mnie poważnie. Powinienem się domyślić. Jaki byłem głupi!
- Nie mów tak! Przecież cię kocham.
- Nie mów tak! Przecież cię kocham.
- Kochasz?! Rona owszem, ale nie mnie! Ty chyba w ogóle nie wiesz co to znaczy kogoś kochać! Inaczej nie krzywdziłabyś wszystkich dookoła!
- Proszę cię…
- Ty mnie prosisz?! Chcę tylko wiedzieć jedną rzecz, a potem zapomnijmy, że w ogóle łączyło nas jakiekolwiek uczucie. Czy jesteś z Ronem?
Nie odpowiedziała. Spuściła tylko wzrok. Chłopak powtórzył pytanie:
- Czy jesteś z nim?
- Tak- wyszeptała zawstydzona dziewczyna.
- Aha. Zapomnijmy o sobie ok?
- Nie jestem w stanie zapomnieć o tobie…
- Ale ja o tobie tak! Żegnaj. Od tej pory wiedz, że ten czas jaki spędziliśmy razem to nic. Po prostu zapomnij o tym, że kiedykolwiek dałem ci się nabrać.
Po tych słowach oddalił się zostawiając dziewczynę samą.
Głupia Hermiona ;/ Świetny blog!!! Kiedy następna część?! ^^ Zareklamuję ten blog, bo jest świetny ;)
OdpowiedzUsuń