czwartek, 25 sierpnia 2011

Spontaniczne zaproszenie

Nie poszczęściło mu się przez następne parę dni. Tego ranka, gdy się obudził uświadomił sobie, że dziś wyczekiwany przez wszystkich wypad do Hogsmead. Nie miał ochoty zbytnio się gdzieś wybierać. Dał George’owi trochę monet i powiedział mu, że ma coś im obu kupić. Gdy pożegnał się z kumplami i skończył życzyć im udanego wypadu wreszcie mógł odetchnąć. Cieszyła go perspektywa całego dnia tylko dla siebie. Wreszcie mógł odpocząć od swoich poszukiwań. Większość dnia spędził pomagając Hagridowi dekorować Wielką Salę na święta. Gdy skończył udał się do pokoju wspólnego. Od razu rozsiadł się w „swoim” fotelu. Nie minęło 5 minut, a pojawiła się przy nim Allisyn.
- Hej- powiedziała, uśmiechając się przy tym rozbrajająco.
- Hej, myślałem, że wszyscy wylegli dzisiaj do Hogsmead.
- Powiedzmy, że zrobiłam sobie dzień wolny.
- To tak samo jak ja. Wreszcie poznałem kogoś równie dziwnego jak ja- zażartował.
- Nie przesadzajmy. Nie jesteś dziwny, może trochę inny niż ci normalni- zażartowała.
- Wiem, wszyscy mi to mówią. Taka rola.
- Biedaku, co z ciebie zrobiły te wygłupy- zaczęła się śmiać.
Jej nastrój udzielił się Fredowi bardzo szybko i wyrwała go z nudy. Nie zwracał uwagi na to ile ze sobą rozmawiali, ale chyba bardzo długo. Gdy przyszedł do pokoju wspólnego była zaledwie 13, a teraz na zegarku była 19. Czas szybko im zleciał. Nadawali na tych samych falach. Wkrótce rozmowa zeszła na temat balu.
- A jak z balem? Pewnie musisz oganiać się miotłą od chłopaków- zażartował.
- Aż tak jeszcze źle nie jest.
- Wiesz, w pokoju wspólnym trudno znaleźć partnera. Kto wie może pisane ci jest iść z jakimś ślizgonem- znowu zaczął żartować.
Allisyn udała, że zbiera jej się na wymioty. Oboje wybuchnęli śmiechem.
- Nie dzięki. Poza tym u nas w Gryffindorze są o wiele ciekawsi i fajniejsi kandydaci.
- Większość jest już zajęta.
Dziewczyna wzruszyła ramionami.
- Trudno. Widocznie ktoś inny mnie zaprosi.
Nagle Fredowi przyszła do głowy pewna myśl. Była to spontaniczna decyzja, ale co miał do stracenia? Najwyżej mogła mu odmówić.
- A co byś powiedziała na to żebyśmy poszli razem?
- Chętnie.
Chłopak nie mógł uwierzyć.
„ Rzeczywiście, George miał rację. Wystarczyło szukać blisko”.
- To spotkamy się przed Wielką Salą o wpół do ósmej wieczorem.
- Ok. Nie mogę się doczekać.
Uśmiechnęła się do niego, po czym wstała i poszła do dormitorium. Fred bardzo się cieszył. Po raz pierwszy od rozstania z Hemi poczuł tak wielką radość.

1 komentarz: