Bal był bardzo wesoły. Fred praktycznie cały czas spędził w towarzystwie Allisyn. Śmiali się, bawili, i tańczyli. Muzyka była bardzo młodzieżowa i mimo oficjalnych strojów wszyscy poczuli się jak na imprezie u znajomego. Minęło wiele czasu. Najbardziej żywym punktem zaraz po parkiecie okazał się stół, na, którym stał poncz. Wszyscy często tam zaglądali ze względu na ciepło spowodowane tańcem i bardzo pełnej Sali. Wkrótce Allisyn i Fred musieli zrobić przerwę w tańcu i pójść się czegoś napić. Przy stole spotkali Cho i George’a. Stali i się z czegoś śmiali. Było widać gołym okiem, że mają się ku sobie, ale póki co żadne z nich nie chciało się z tym ujawnić. Zapewne przez Jareda, który teraz obściskiwał się z Natalie gdzieś w kącie dopóki nie nakryje ich któryś z profesorów. Fred postanowił zagadać brata.
- No witam, witam. Kogo my tu mamy?- zaczął żartobliwie.
- Dwójkę przyjaźnie nastawionych do bali osób.
- Widziałeś gdzieś Lee.
Cho zachichotała. George pośpieszył z odpowiedzią.
- Ukrywa się przed Susan- wytłumaczył.
- Czemu?
- Cóż…powiedzmy, że Susan bywa wkurzająca.
- Aha. Rozumiem.
Po tej wymianie zdań jego brat i Cho pobiegli z powrotem na parkiet.
Fred i Allisyn stali jeszcze chwilę przy stole z ponczem patrząc się na tańczące pary. Po chwili Allisyn oświadczyła:
- Jakoś nie mam ochoty tam wracać.
- Ja też.
Postanowili wyjść zaczerpnąć świeżego powietrza. Wielu uczniów tak robiło gdyż było im po prostu za gorąco. Fred i Allisyn włóczyli się jakiś czas po korytarza od czasu do czasu natrafiając na innych uczniów. W końcu dotarli na taras wychodzący na jezioro. Usiedli na Marku patrząc w gwiazdy. Fred czuł się dobrze z Allisyn, nie czuł potrzeby żeby coś mówić podobnie ona, oboje rozumieli się bez słów. Musieli siedzieć tak długo. Wdali się w długą i przyjemną rozmowę jak zawsze zresztą. Po pewnym czasie napotkali swój wzrok i przerwali rozmowę. W tej chwili było coś magicznego. Patrzeli się na siebie jakiś czas. W pewnym momencie Allisyn przybliżyła się do Freda. Fred przeczuwał co chciała zrobić i było mu bardzo ciężko walczyły w nim sprzeczne myśli. Jedna jego część chciała tego, ale druga wolała nie ryzykować przyjaźni. Nie wiedział, której strony posłuchać. Wydawało mu się, że podjęcie decyzji trwało wieki, lecz w rzeczywistości ułamek sekundy. Nie wiedział czy podjął dobrą decyzję. To miało się okazać potem. Odsunął się od niej delikatnie i powiedział:
- Allisyn jesteśmy przyjaciółmi przecież wiesz.
Dziewczyna wiedziała o co mu chodzi. Oblała się rumieńcem. Po czym wstała uśmiechnęła się smutno. Do oczu naszły jej łzy. Po chwili wybiegła nie mogąc już ich dłużej zahamować. Pobiegł za nią. Chciał ją zatrzymać, ale mu się nie udało. Stał już przy Wielkiej Sali. Wśród tłumu dostrzegł szczęśliwe twarze par. Już wiedział, że podjął złą decyzję. Nie wiedział tylko czy uda mu się to naprawić.
O nieee ;/ Czemu Fred to wszystko zepsuł?! ;(
OdpowiedzUsuń